Team Hanoi


Przed wyjazdem kilkukrotnie natknęłam się na opinię, że ludzie wracający z Wietnamu dzielą się na tych, których bardziej wciągnął wyzwolony Sajgon i tych, których urzekło raczej tradycyjne Hanoi. Byłam wtedy pewna, że w równym stopniu spodobają mi się oba miasta i że nie ma sensu porównywać tak odmiennych biegunów. Z tym drugim zgadzam się do dzisiaj, jednak z perspektywy czasu muszę przyznać, że moje serce totalnie przepadło dla Hanoi. Może to wspomnienia, może zieleń na ulicach, może po prostu ta śmieszna europejska miłość do ciasnych uliczek, jednak jakkolwiek nie lubię umieszczać siebie w konkretnych kategoriach, tak w tej kwestii nie mam żadnych wątpliwości: team Hanoi!



Ta mrożona, wietnamska kawa to punkt obowiązkowy na mapie Hanoi! Mam gdzieś zapisany jej adres i zdecydowanie jak najszybciej go zarchiwizuję. Nigdy nie zastaliśmy tego miejsca mniej zatłoczonego niż na zdjęciu. Ludzie wszelkie pokroju przychodzą wypić kawę na miejscu, wynoszą ją na wynos, niektórzy nawet nie zsiadają przy tym ze skutera. A kawa? Lodowata i przesłodka.

Etykiety: