Park Narodowy Phong Nha Ke Bang

Park Narodowy Phong Nha Ke Bang, wpisany na listę światowego dziedzictwa Unesco, jest jednym z najpiękniejszych i najbardziej zielonych miejsc, w których do tej pory byłam. Soczyste kolory deszczowego lasu, z jednej strony podkreślane są jaskrawym słońcem, z drugiej przygaszone warstwami mgły, buchającej z wszechobecnych, największych na świecie jaskiń. To tutaj znajduje się jaskinia Sơn Đoòng, uważana za największą na świecie, a także uprzednio nosząca ten tytuł jaskinia Thiên Đường i wiele innych, głębokich i odkrywanych przez geologów czeluści. Park Narodowy objechaliśmy skuterami po wybudowanej wokół parku okrężnej drodze, zapuściliśmy się w ciut bardziej zarośnięte ścieżki, kąpaliśmy się w rzece, wypływającej spod ziemi. Uwiodła nas dzika przyroda, intensywne zapachy i koncerty lokatorów zielonych koron drzew.





  




Thiên Đường, nazywana komercyjnie Paradise Cave, zrobiła na nas ogromne wrażenie. Nauczeni nieco poprzednimi doświadczeniami, spodziewaliśmy się kolorowych, kiczowatych dekoracji odpowiadających azjatyckim standardom i na pewno nie byliśmy świadomi rzeczywistej wielkości jaskini. Świetlne instalacje, przepięknie podkreślające niesamowite formacje skalne, bardzo pozytywnie nas zaskoczyły. Ciężko jest uwierzyć na własne oczy, kiedy po pokonaniu relatywnie niewielkiej ilości stopni, prowadzących pod ziemię, człowiek odnajduje tam tyle przestrzeni. Cisza ziejąca z zamkniętych dla zwiedzających korytarzy, chłód i przytłaczające wrażenie niesamowitej potęgi natury, sprawiła, że wędrowaliśmy szepcząc, jak w najbardziej mistycznej świątyni świata. Udało nam się umknąć dość sporej wycieczce głośnych Chińczyków i odnaleźć całkowitą ciszę i samotność na samym końcu wyznaczonego szlaku.


Drewniana kładka, po której można poruszać się w obrębie jaskini, sięga do końca pierwszego kilometra. Kolejne sześć kilometrów można pokonać z odpowiednią ekipą (po uiszczeniu odpowiedniej opłaty, rzecz jasna), a do trzydziestego pierwszego kilometra zapuszczają się już wyłącznie naukowcy. Niesamowite, prawda? Jeśli chodzi o jaskinię Sơn Đoòng, liczby jeszcze bardziej wgniatają w siedzenie. Największa komnata tej jaskini jest długa na pięć kilometrów, wysoka na 200m, a szeroka na 150m. Zmieściłby się tam wcale niemały wieżowiec!






Dzięki dokładnym instrukcjom naszego australijskiego gospodarza udało nam się dotrzeć do raczej nieznanego przyjezdnym dzikiego kąpieliska, zlokalizowanego tuż przy wypływie chłodnej rzeki z jaskini.  Miejscowi wybudowali tam przeuroczą, bambusową chatkę, a na grubym konarze zawieszona była lina, na której, rzecz jasna, bujaliśmy się jak dzieci i wskakiwaliśmy do absurdalnie szmaragdowej wody. Miejscówka nie z tego świata!








Na powyższym zdjęciu widać źródło rzeki. Ta płaska, okrągła tafla, to miejsce, w którym słup wody wypychany jest ku górze prosto z leżącej poniżej jaskini. 


Widok charakterystycznych dla tutejszych stron świata pagórków przewijał się już tu nie raz, ale te zielone czubeczki zachwycają mnie w każdym wydaniu. Zieleń, jaka przebija się ze zdjęć, wydaje mi się dziś kompletnie absurdalna, choć doskonale pamiętam, że potrafiła aż razić w oczy. Nie mogliśmy zbłądzić lepiej. Serce Wietnamu!









INFORMACJE PRAKTYCZNE

Sam Park Narodowy Phong Nha Ke Bang jest stosunkowo niewielki, można go bez większych problemów objechać skuterem krętą drogą prowadzącą dookoła. Wjazd do parku na skuterze jest wolny, natomiast wstęp do jaskiń, zlokalizowanych na trasie, kosztował około 150-250k dongów, o ile mnie pamięć nie myli. W obrębie parku narodowego zlokalizowane są dwie jaskinie: Paradise Cave i Dark Cave, a także kąpielisko rzeczne Eco Trail, na którego teren wejście kosztuje 50k dongów. Jaskinia Phong Nha znajduje się poza "kołem" zataczanym wokół parku narodowego. Do jaskini Son Doong wstępu dla zwykłych śmiertelników nie ma, ale zainteresowanym polecam dokument National Geographic, który można zobaczyć na Youtube.

Etykiety: